Kapsułki na potencję Pharmovit – w moim przypadku w ogóle nie zadziałały

Temat problemów z potencją jest tematem niezwykle krępującym i dobrze wiemy, że żaden mężczyzna nie lubi o tym rozmawiać, mimo że tak naprawdę coraz więcej facetów boryka się z tą właśnie dolegliwością. Wiadomo, mamy swoją dumę i nie raz wolimy cierpieć, niż przyznać się do pewnych rzeczy. Jest to oczywiście według mnie duży błąd. Ja jako facet, którego ten kłopot dopadł już dłuższy czas temu, nie boję się o tym rozmawiać. Stąd też chcę podzielić się swoim doświadczeniem w walce z trudnościami z wystarczająco długo erekcją. Może moja historia wesprze kogoś w podobnej sytuacji i będzie w jakimś stopniu pomocna.

Jak trafiłem na Pharmovit, Żeń-szeń indyjski kapsułki na potencję?

Informację o tym preparacie usłyszałem bodajże w telewizji bądź w radio. W każdym razie była to jedna z reklam. Był to czas, gdy byłem totalnie przerażony swoim problemem zdrowotnym, zatem nie zastanawiając się długo, zacząłem szukać tych kapsułek w aptekach.
Już w pierwszej lepszej aptece udało mi się dostać poszukiwany produkt. Nie był on szczególnie tani, dlatego tym bardziej przed jego zakupem dopytałem pani magister z punktu aptecznego o różne, ważne informacje na jego temat. Pomocna pani opisała mi skład kapsułek oraz zaznajomiła mnie z resztą najbardziej podstawowych informacji, które prezentowała ulotka, w tym również z możliwymi do wystąpienia skutkami ubocznymi. Ta wiadomość o skutkach ubocznych trochę mnie zaniepokoiła, ale z drugiej strony pomyślałem sobie, że przecież każdy wyrób z apteki musi coś takiego mieć dołączone.

Efekty kapsułek na potencję Pharmovit, Żeń-szeń indyjski

Zakupiłem więc preparat i już tego samego dnia pragnąłem go wypróbować. Ogólnie rzecz biorąc zażywałem kapsułki zgodnie z zaleceniami około dwóch tygodni. Być może efekty miały pojawić się później, bo do tego czasu ich nie zauważyłem. Musiałem jednak zaprzestać stosowania tychże kapsułek z takiego powodu, że spowodowały one u mnie jakąś dziwną wysypkę wokół genitaliów. Było to naprawdę niekomfortowe i wyglądało zdecydowanie nieestetycznie. W tamtym momencie byłem nieźle wściekły. Nie dość, że miałem trudności w utrzymaniu erekcji podczas stosunku seksualnego, to jeszcze moje genitalia były obsypane jakimiś krostami. Było to wszystko nieciekawym doświadczeniem. Odstawiłem więc kapsułki i już niedługo potem wysypka przeszła, na szczęście. Nie oznaczało to mimo wszystko sukcesu, ponieważ nadal borykałem się z moją wcześniejszą intymną i wstydliwą dolegliwością.

Generalnie byłem rozczarowany kuracją

Dlatego też nie polecam nikomu eksperymentowania z tym produktem. Patrząc na to, co przeżyłem w czasie zażywania tego środka, uważam, że lepiej jest bazować na doświadczeniach oraz wiedzy innych, zbadać różnego rodzaju opinie, poznać zdanie wielu osób na ten temat. Dostępnych jest naprawdę mnóstwo produktów, które są tańsze oraz bardziej bezpieczne i skuteczne, przy tym także niewywołujące żadnych działań niepożądanych. Pamiętajmy, że to co znane i drogie niekoniecznie dla każdego stanowi dobre i mądre rozwiązanie. Szukajmy racjonalnie, żeby móc sobie pomóc, a nie zaszkodzić.

5 Odpowiedzi do Kapsułki na potencję Pharmovit – w moim przypadku w ogóle nie zadziałały

  1. Marek Jaworski pisze:

    Ashwaghandą zainteresowałem się, gdy zacząłem być stałym bywalcem siłowni. Miała pomóc zwiększyć ilość testosteronu, nie oczekiwałem od niej innych efektów. No może prócz redukcji stresu. Szczerze mówiąc, ashwaghanda pobudza i dodaje energii, ale nie w tym łożkowym znaczeniu. Po prostu dawała kopa na siłce.

    • Tomas456 pisze:

      A dla mnie jest ona kompletnie przereklamowana.
      Przyjechała z Indii, czy skądś jako cudowne zioło, nie do wyhodowania w Polsce i ludzie zaczęli się strasznie zachwycać. Nie działa lepiej niż kawa. d:

      • Majster pisze:

        Gadanie.
        Ashwa działa b. dobrze, nie na potencję co prawda, ale teścia podnosi znacznie. Tylko trzeba umieć ją dawkować.

  2. siemka pisze:

    PoŻyczyłem ten żeń-szeń w proszku na spróbowanie i nie mogłem znieść smaku, niestety. Tragiczny.
    Zdecydowanie lepiej znoszę tabletki. Widzę jednak, że ashwaghanda w tabletkach też ma słabe opinie. To co polecacie?

  3. Kevin pisze:

    Jak nie ashwagandha to może buzdyganek? To się chyba nazywa Tribulus Terrestris. Podobno jest bardzo mocny w działaniu i testosteron i na potencje. Widziałem chyba Vigrogran ma go w składzie i parę innych ekstraktów https://vigrogran.pl/ Wygląda git.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sześć + dwa =